niedziela, 21 lutego 2016

Jak dobrze zacząć dzień czyli wariacje na temat śniadania

Niniejszy przepis zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia :) I stał się miłym urozmaiceniem moich jajecznych (zawsze :) śniadań. Tą inspirację na ciekawy posiłek już kolejny raz zawdzięczam http://www.healthy-holistic-living.com/

Przedstawiam jajka zapiekane w awokado. Śniadanie pełne najlepszych protein, doskonałych tłuszczy i błonnika. Do tego mnóstwo witamin. No i pyszne :)


Składniki:
  • 1 awokado
  • 2 jajka (koniecznie "domowe" lub ekologiczne)
  • pieprz (świeżo mielony) i sól (ja używam himalajskiej) do smaku
  • opcjonalnie według upodobań - kurkuma (czyli sławny obecnie, okrzyknięty przeciwnowotworowym "turmeric"), pieprz kajeński (cayenne -mieszanina papryk zawierających przeciwzapalną kapsaicynę)
  • zielona cebulka

Wykonanie:
  • rozgrzej piekarnik do 225 stopni C
  • przekrój awokado na pół i usuń pestkę
  • usuń łyżeczką nieco miąższu, żeby powiększyć dołek na jajko
  • połóż połówki awokado na blasze do pieczenia i lekko naciśnij, żeby spłaszczyć spód połówki (tak by była stabilny)
  • rozbij po jajku do każdej połówki, posyp pieprzem i solą (i innymi przyprawami)
  • trzymaj w piekarniku dopóki jajka nie będą takie, jak lubisz (moje ulubione to na półmiękko :)
  • po wyjęciu z piekarnika posyp zieloną cebulką

Awokado:
  • zawiera błonnik, który poprawia trawienie, zmniejszaj ryzyko raka jelita grubego, wchłania toksyny
  • jest bogate w jednonienasycone kwasy tłuszczowe i sterole roślinne - zdrowe serce i tętnice
  • zawiera potas, witaminę E, foliany i magnez

Jajko:
  • wyjątkowo bogate w substancje odżywcze
  • zawiera idealny zestaw aminokwasów i jest najlepszym źródłem pełnowartościowego białka
  • zawiera niemal wszystkie witaminy (z wyjątkiem witaminy C): witaminy z grupy B, A, D3, K2, selen, jod a także karotenoidy, lecytynę i cholinę
  • źródło cennych kwasów tłuszczowych

Mniam! :)


PS - mam nadzieję, że pamiętacie o piciu herbatki z imbirem w tej zimowo-wiosenny czas :)

niedziela, 8 listopada 2015

Zrób własną witaminę C

Ten przepis to swego rodzaju dodatek do poprzedniego. Dotyczy profilaktyki i zwalczania infekcji.

Wiele razy spotykam się z pytaniami jaką witaminę C wybrać, co myślę o stosowaniu wysokich dawek witaminy C itp. I niezmiennie odpowiadam, że kwas askorbinowy to nie jest witamina C, że nawet kwas askorbinowy z dodatkiem bioflawonoidów to nie jest witamina C i że to, czy zażywamy naturalną witaminę C czy syntetyczny kwas askorbinowy robi ogromną różnicę. Więcej na ten temat napisałam tu: Witamina C ale jaka?

Suplement z witaminą C, całkowicie naturalną, możemy zrobić sami w domu, a w dodatku będzie nasz to kosztować tyle co nic, bo zrobimy ją z ... odpadków :)

Niniejszy przepis pochodzi ze strony Healthy Holistic Living. Dodałam do niego nieco uwag od siebie, dzięki którym wasza witamina C będzie wysokiej jakości. Potrzebna wam będzie świeża skórka z pomarańczy z ekologicznej hodowli (wolnej od pestycydów) i odrobina czasu.


Wykonanie:
  • pokroić skórkę w cienkie paski
  • pozwolić aby skórka wyschła w temperaturze pokojowej (kilka dni) 
  • całkowicie wyschniętą skórkę zmielić w ręcznym młynku lub rozetrzeć w moździerzu (nie stosować elektrycznego młynka ze względu na zbyt wysoką temperaturę podczas mielenia)
  • przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku a najlepiej zapakować z kapsułki (dostępne np. tu NatVita - nie chodzi o to, by połykać kapsułki, chodzi o przechowywanie tak, by proszek miał jak najmniejszy kontakt z powietrzem co zapobiegnie utlenianiu a tym samym dezaktywacji witaminy)
  • łyżeczkę lub 1-2 kapsułek dziennie (w zależności od pojemności kapsułki) dziennie dodawaj do jedzenia lub napojów (nie gorących).

Skórkę z pomarańczy chwaliłam już wcześniej przy okazji przepisu na hiszpański migdałowiec z pomarańczą :)

wtorek, 3 listopada 2015

Przepis z serii "profilaktyka" :)

Ta tammm! Przedstawiam wam absolutny "musisz to mieć" na jesienno-zimowe pluchy, słoty i braki słońca. Jest niezawodna, a przy tym przepyszna. Nic szczególnego, w sumie, ale od kiedy nastała tu nieprzyjazna pogoda i z dnia na dzień w zastraszającym tempie ubywa nam światła popijamy codziennie z wielką wdzięcznością, że jest. Z tej wielkiej wdzięczności postanowiłam więc się z wami nią podzielić :)

Mowa o najzwyczajniejszej w świecie herbacie z imbirem.


Składniki:
  • świeży korzeń imbiru - obrać ze skórki i pokroić w kosteczkę
  • cynamon
  • goździki
  • pomarańcza i cytryna z ekologicznych upraw - sparzyć i wyszorować

Wykonanie:
  • wrzucamy do dzbanka imbir, cynamon, goździki, gruby plaster pomarańczy ze skórką i herbatę
  • zalewamy wrzątkiem i przykrywamy
  • po 5 minutach gotowe
  • wlewamy do kubeczka
  • po lekkim przestygnięciu wrzucamy do kubeczka plasterek cytryny ze skórką
  • pijemy :)

Tak, tak, jest niezawodna. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Drapanie w gardle - usuwa w mig. Czujesz się "niewyraźnie" ;) - chwila i po sprawie. Więc po co czekać, lepiej pić regularnie, profilaktycznie.

Słowo o głównym bohaterze - imbir. Za aromatycznym kłączem tej rośliny stoi tradycja sięgająca starożytności  i długa lista zalet. Pochodzi z południowo-wschodniej Azji. Zaimportowany po raz pierwszy przez starożytnych Rzymian z Chin blisko 2 tysiące lat temu. W XVI wieku "zawleczony" przez hiszpańskich podróżników do Meksyku i Południowej Ameryki skąd przez wiele lat był "spowrotem" importowany do Europy. Obecnie jego głównymi producentami są takie kraje, jak Jamajka, Indie, Fiji, Indonezja i Australia. Uważa się, że imbir przynosi ulgę w problemach gastrycznych, zmniejsza nudności (również u kobiet w ciąży), działa przeciwzapalnie - zawiera alkaloid o nazwie gingerol ("krewniak" kapsaicyny), stosowany w profilaktyce raka jelita grubego i jajników. Działa rozgrzewająco i stymuluje pocenie się. A najlepiej działa zalany gorącą wodą.

Nie zapominajcie również o tym, że cytryna i pomarańcza mają być ze skórką, bo w niej tajemnica ich dobrodziejskiego działania.

Tak więc, profilaktyka przede wszystkim! :)

środa, 14 października 2015

Kulki Hipokratesa

Taka oto sytuacja, sprzed chwili. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie napisać :)
Jesienny wieczór. Mamisiu, czy mamy coś do "przekąszenia"? Nie mamy. Buuuuu. No dobra, zaraz będziemy mieć :)

Kulki Hipokratesa to "oficjalna" nazwa, którą nadała im Zosia. Potocznie zaś nazywamy je kulkami awaryjnymi. Bo są świetnym rozwiązaniem na awaryjne sytuacje podobne do powyższej lub na narzekania z serii "inne dzieci mogą jeść słodycze a ja nie" :D

Kulki awaryjne vel Hipokratesa mają kilka niezaprzeczalnych zalet: są bez cukru, są bez mąki, są bogate w składniki odżywcze, robi się je ekspresowo i są pyszne.

Wyjściową inspiracją do kulek był pomysł Asi - Asiu, dziękujemy :)

Składniki:
- olej kokosowy tłoczony na zimno, nie oczyszczony
- kakao
- wiórki kokosowe
- mąka migdałowa czyli po prostu mielone migdały bez skórki
- nasiona chia
- ksylitol
- morele suszone na słońcu

Wykonanie:
- olej kokosowy podgrzać do temp. 27-30 stopni tak, żeby się rozpuścił
- wsypać kakao i wymieszać
- w międzyczasie nasiona chia zalać zimną wodę (3 razy więcej wody niż nasion)
- pokrojone morele zalać wrzątkiem
- wsypać do oleju pozostałe składniki i wymieszać
- uformować kulki i obtoczyć je w pozostałych wiórkach kokosowych
- schłodzić

Ilości składników nie podaję, bo dodajemy wedle uznania. Efekt końcowy ma się po prostu dać formować w kulki :D Przy okazji formowania świetna maseczka na dłonie :)

Fotka zrobiona oczywiście naprędce teraz :) Pozwólcie, że aktualnie oddam się błogiemu smakowi kulek :)

niedziela, 16 sierpnia 2015

Kawa z masłem

Mój dzisiejszy przepis został, że tak powiem, zainspirowany moim gardłem mocno nadszarpniętym przez klimatyzację, bez której nie mogłam żyć w czasie pobytu w polskich tropikach ;) z dodatkiem klimatyzacji lotnisk i samolotów. Gardło suche, uczucie jakby je ktoś potraktował papierem ściernym, ulgę przynosi picie czegoś ciepłego. No i co by tu zrobić z tym problemem... Przypomniałam sobie jak w dzieciństwie musiałam pić na taką okoliczność ciepłe mleko z masłem. Nie znosiłam tego. Gardło niby lepiej ale za to ogólne samopoczucie dużo gorsze. Teraz już wiem dlaczego, gotowane mleko - fatalny pomysł. Ale ja nie o mleku, ja o maśle dzisiaj. I wszyscy, którzy mnie znają wiedzą jaki mam stosunek do tłuszczu, więc niespecjalnie się zdziwią tym pomysłem :)

Dobrej jakości masło, zwłaszcza z mleka od krów żywionych trawą, to jeden z moich ulubionych tłuszczy.

Masło zawiera kilka wspaniałych składników.

Masło jest doskonałym źródłem krótko i średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Jednym z nim z nich jest kwas masłowy, który okazuje się być substancją nieocenioną w leczeniu śluzówek układu pokarmowego, stymuluje odbudowę śluzówek i przywraca ich prawidłowe funkcje fizjologiczne. Badania kliniczne pokazują, że może być z powodzeniem stosowany w zanikowym zapaleniu błony śluzowej żołądka, w wrzodziejącym zapaleniu okrężnicy, jak również przy zanikach śluzówek spowodowanych chemio- i radioterapią. Kwas masłowy pomaga również przywrócić prawidłową florę bakteryjną jelit, zwłaszcza w połączeniu z błonnikiem pokarmowym. Masło zawiera także sprzężony kwas linolowy (CLA). Dobroczynne działanie tego jedynego kwasu tłuszczowego, który naturalnie występuje w konfiguracji trans jest szeroko opisywane - działanie przeciwnowotworowe, przeciwmiażdżycowe, zmniejsza utlenianie innych kwasów tłuszczowych, zapobiega cukrzycy i osteoporozie i wiele innych. Masło zawiera również cenne witaminy: witaminę K2, A i E.

Masło możemy spożywać pod wieloma postaciami, a jednym z nich jest kawa z masłem. Dla lubiących kawę świetny sposób na chore gardło :) A do tego kawa z masłem może być samodzielnym małym posiłkiem ze względu na jej wysoką kaloryczność. Dużo lepszym niż wysokowęglowodanowe przekąski, bo jak wiadomo to węglowodany, a nie tłuszcze są przyczyną otyłości :)

Trudno powiedzieć jakie jest źródło tego przepisu, bo jest dość wszędobylski i oczywisty. Ja od siebie, do standardowych składników dodałam jeszcze szczyptę przypraw, które doskonale się komponują z resztą.

Składniki:
- świeżo zaparzona kawa tak, jak lubicie - filiżanka
- łyżeczka masła dobrej jakości
- wedle uznania przyprawy: cynamon, kardamon

Wykonanie:
- zaparzyć kawę z przyprawami
- do gorącej kawę dodać masło
- miksować wysokimi obrotami ok. 20 sekund aż napój uzyska gładką pienistą konsystencję.

sobota, 25 lipca 2015

Hiszpański migdałowiec z pomarańczą

Dzisiaj przepis, który zagościł w naszej rodzinie za sprawą mojej ukochanej Córci. Pewnego dnia wróciła do domu oświadczając, że zaprosiła do siebie swoje nowe koleżanki ze szwedzkiej szkoły.
Spoko, fajnie... I zrób ciacho! Dobra, ale pod warunkiem, że mi pomożesz. Pomoooogę :)
Nie wyglądało to problematycznie ale moja Córka na końcu dodała "tylko nie zapomnij Misiu - to jej skrót od Mamisi :) - że Hana ma nietolerancję laktozy, Miriam nietolerancję glutenu a Isabell jak zje mleko to może umrzeć".
Czasy, gdy gotowałam dla alergika już dawno minęły. Zosia gdy była mała mogła w pewnym momencie swojego życia jeść tylko dynię i pić hydrolizat, bo była uczulona dosłownie na wszystko. Ale podjęłam skuteczne kroki unieszkodliwienia tej "zarazy" zwanej alergią :)

Zabrałam się więc za poszukiwanie inspiracji i na stronie http://allrecipes.co.uk/ trafiłam na przepis, który po mojej modyfikacji stał się nie tylko przepisem bez mąki i mleka, ale również bez dodatku cukru. Jedynym źródłem węglowodanów prostych w nim jest pomarańcza. Autorem wpisu z tym przepisem jest Norma McMillan.

Ciasto zrobiło taką furorę, że jedna z dziewczyn zapraszając Zosię na urodziny poprosiła ją o zrobienie jej tego ciasta w prezencie :)

Składniki:
  • 2 pomarańcze z hodowli ekologicznej (ok. 280 g), wyszorowane i pokrojone razem ze skórką
  • 5 jajek (osobno białka i żółtka)
  • 200 g ksylitolu (to moja modyfikacja, oryginalny przepis zawiera cukier)
  • 225 g mąki migdałowej
  • płatki migdałowe do dekoracji

Wykonanie:
  • pomarańcze umieścić w garnku, dodać 1 łyżkę stołową wody, przykryć i gotować na wolnym ogniu 30 minut, pozwolić, żeby nadmiar płynu wyparował, potem pozostawić do schłodzenia i zmiksować
  • w międzyczasie rozgrzać piekarnik do 180 stopni C i wyłożyć papierem do pieczenia okrągłą formę o średnicy 23 cm
  • ubić białka na sztywną pianę, następnie dodać połowę ksylitolu i ubijać jeszcze 1 minutę
  • ucierać żółtka z drugą połową ksylitolu przez 2-3 minuty aż do uzyskania jasnego gęstego kremu
  • wmieszać w utarte żółtka zmiksowane pomarańcze a następnie mąkę migdałową (mikserem)
  • do masy dodać 3 łyżki piany z białek i wymieszać je mikserem dla rozluźnienia masy
  • dodać resztę piany i wymieszać delikatnie łyżką
  • przenieść masę do formy, wyrównać powierzchnię, udekorować płatkami migdałów i piec 50-55 minut - po 20 minut i ewentualnie po następnych 10 sprawdzić czy powierzchnia ma złoto-brązowy kolor i przykryć ciasto folią aluminiową
  • ciasto można przechowywać kilka dni w zamkniętym pojemniku

Skórka pomarańczowa, podobnie jak skórka cytryny,  jeśli tylko pochodzi z owoców z hodowli ekologicznej wolnych od pestycydów, jest cennym źródłem wielu witamin, zawiera olejki eteryczne, wapń i inne minerały.

Na fotce ciasto z dziś, z połowy porcji i tradycyjnie "na szybko". No i zapomniałam kupić płatków migdałowych :)


poniedziałek, 20 lipca 2015

Truskawki, chia i śmietana - deserowy ekspres

No znowu nie mogłam się dzisiaj powstrzymać. U nas sezon truskawkowy się dopiero rozkręca a truskawki są baaaardzo truskawkowe. Trudno się im oprzeć :)

Ale po co się opierać. Jedna filiżanka świeżych truskawek (około 152 g) to 7 g cukrów. Nie jest tego bardzo dużo ale po co narażać się na skoki insuliny. Lepiej połączyć je z przepyszną bitą śmietaną, która spowolni wchłanianie tych cukrów i obniży indeks glikemiczny truskawek. I mamy dobre mleczne tłuszcze a z truskawek witaminę C, foliany, mangan i błonnik. Do tego nasiona szałwii hiszpańskiej czyli chia, wyjątkowo bogate w kwasy omega-3 i całkiem wartościowe, jak na produkt roślinny, białko. Jak jeszcze dodać wapń w każdym ze składników i kalorie z tłuszczu to deser robi się nie tylko pyszny i ekspresowy, ale też zdrowy i pożywny :)
A ja go uwielbiam za prostotę.

Źródło przepisu: nazwałabym je zgrabnym angielskim "common sense", bo polskie "zdrowy rozsądek" nie do końca oddaje klimat tego źródła :) Fotka moja, na szybko pstryknięta tuż przed spałaszowaniem.


Składniki:
  • garść świeżych umytych truskawek
  • śmietana 40% (lub 36%) wedle uznania
  • łyżka lub dwie nasion chia

Wykonanie:
  • truskawki pokroić na połówki i wrzucić do miseczki
  • nasiona chia zalać zimną wodą (3 x więcej wody niż nasion) i zostawić do spęcznienia
  • śmietanę ubić, koniecznie ręcznie, żeby nie przegapić idealnie kremowej i lekkiej konsystencji
  • "galaretką" z chia polać truskawki i dodać do miseczki ubitą śmietanę
I gotowe!


Mnie się śpieszyło i w międzyczasie przygotowywałam zabójczą sałatę z czosnkowym dressingiem do obiadu :) Sałata została osobiście wyhodowana przez Martę na balkonie i należało się jej odpowiednie skupienie :) Ograniczyłam się więc do tej absolutnej prostoty. Jeśli na przepis poświęcimy 3 minuty więcej to zdążymy dodatkowo truskawki posypać świeżą miętą, a śmietanę startą czekoladą z ksylitolem :)