poniedziałek, 21 maja 2018

Kokosowe serniczki

Proszę Państwa, oto... kolacja ;)

Cały dzień w pracy, po pracy szybko po Zosię do szkoły, coś małego zjedzone w przelocie (a raczej w "przeczołgu" zważywszy na korki i konieczność przepychania się wte i wewte przez środek miasta), Zosia dostarczona na badmintona, w międzyczasie szybkie zakupy (w niehandlową niedzielę z reguły okazuje się, że są poważne braki dosłownie we wszystkim :), z powrotem po Zosię na badmintona, lądowanie w domu o 20-stej. Przydałoby się zjeść coś pożywnego i zdrowego. Są więc serniczki. Czas wykonania: 10 min :)

Skąd pochodzi przepis? Od babci :) Tzn. od Zosi babci, czyli mojej mamy :)

Serniczki są niezwykle proste. Nie nadają się oczywiście dla osób z nietolerancją nabiału/laktozy, choć fakt, że mleko w twarożku jest już przefermentowane przez bakterie sprawia, ze jest on dobrze tolerowany, a laktozy zawiera bardzo niewielkie ilości. Zawierają niewielką ilość węglowodanów, są natomiast bogate w dobry białko i mają dobry tłuszcz - tłuszcz mleczny plus z innych składników. A jakie to składniki?

Składniki:
- 200 g tłustego twarogu - ja najbardziej lubię twaróg z mleczarni ekologicznej stosującej tradycyjne metody produkcji, EkoŁukta (zawsze mam jakąś awaryjną kostkę tego twarogu w lodówce :)
- 1 całe jajko i 2 żółtka - z dobrego źródła
- śmietana 30% w razie gdyby masa była za sucha
- 1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej - żeby serniczki nie rozpadły się przy pieczeniu
- ksylitol - wedle uznania
- olej kokosowy nierafinowany - czyli o cudownie kokosowym smaku.

Wykonanie:
- składniki wymieszać na gładką masę (oprócz oleju kokosowego oczywiście :)
- smażyć nie żałując oleju kokosowego na średnim ogniu.

Gotowe :) Taka porcja wystarcza dla 2 osób na solidny posiłek :)

W serniczkach, jak wspomniałam, mamy niewiele węglowodanów prostych - w porcji dla 1 osoby ok. 3,8 g. Węglowodanów złożonych 4 g. Ok. 20 g białka. Tłuszczu w samym twarogu i żółtkach jest ok. 10 g a w gotowych serniczkach ok. 20 g ze względu na olej kokosowy użyty do smażenia.

Ja zajadałam z filiżanką kawy "zabielonej" śmietaną 30%, mimo późnej pory. Jeżeli chodzi o kawę to mogę pić ją w środku nocy i zasnąć w połowie filiżanki. Osobom wrażliwym na kofeinę odradzam takie pomysły :)
Serniczki nadają się do zjedzenia o 20-stej tylko jeśli kładziemy się spać później niż o 22-giej :)



środa, 27 grudnia 2017

Perfekcyjny bulion na kościach

Święta, święta i po świętach. Pozwoliliśmy sobie na parę szaleństw, zaserwowaliśmy organizmowi kilka szoków, wystawiliśmy na próbę trzustkę i inne organy, ogłupiliśmy mózg cukrem. Teraz czas na powrót do tego, co dla nas dobre.
Niektórzy cieszą się jeszcze dniami wolnymi od pracy - to doskonała okazja, by jeden z nich spędzić w domu mając oku na gotujący się bulion. Tak, będzie Wam potrzebny cały dzień :) Ale efekt wart jest tego poświęcenia i można zrobić zapasy :) Taki bulion zawsze warto mieć w zamrażalniku, doskonały przy przeziębieniach, po grypie jelitowej i w codziennym menu. Na jego bazie można szybko wyczarować dowolną zupę.




Składniki:
- ok. 1.5 kg kości bogatych w szpik i 1 kg mięsa z kością - ja mieszam różne w zależności od tego, co dobrego udaje mi się zdobyć (wołowe, wieprzowe, kura, kaczka)
- 3 cebule
- 3 marchewki
- w przepisie z wideo - 3 łodygi selera, ja zamiast tego dodaje 2 korzenie pietruszki i połówkę bulwy selera
- od siebie dodaję 3 ząbki czosnku
- pół szklanki octu jabłkowego
- natka selera i pietruszki

Wykonanie:
- mięso i kości w kawałkach włożyć do dużego garnka, zalać octem jabłkowym i wodą (tak, by woda przykryła kawałki mięsa i kości)
- odczekać godzinę - ocet jabłkowy ułatwi umożliwi wypłukiwanie minerałów z kości
- dodać pokrojone warzywa i czosnek i dolać wody tak, by wszystko przykryła
- zagotować i ściągnąć łyżką szumowiny
- gotować 12 do 48 godzin pod przykryciem na bardzo wolnym ogniu (ja gotuję ok. 12, potem idę spać :)
- w trakcie gotowania dodawać wody w miarę potrzeb
- na 10 min. przed końcem gotowania dodać poszatkowaną natkę selera i pietruszki
- przecedzić póki ciepły, dodać soli himalajskiej do smaku i rozdzielić na porcje
- w lodówce można przechowywać do 7 dni, w zamrażalniku do 6 miesięcy.
Tak przygotowany bulion to oczywiście skoncentrowana baza. Przygotowując na nim zupę rozcieńczamy.

Samo zdrowie :)

niedziela, 29 października 2017

Jajka na bekonie

O rany, tak dawno mnie tu nie było, że logując się podejrzewałam, że Google zamknęło mojego bloga "za karę" za brak publikowania ;) Ale nie, działa nadal :)


Pomysł na śniadanie, który mnie tu przywiódł ponownie jest bardzo efektowny, a przy tym niezwykle prosty. Zauroczył mnie i dzielę się nim z Wami.

Panie i Panowie, oto idealne pełne energii śniadanie. Niech zamilkną wszyscy, którzy twierdzą, ze jajka na bekonie są nudne. Już nie! :) Ta dam, przedstawiam Wam przecudnej urody 3-składnikowe babeczki :)

Przepis pochodzi z instagramowego profilu @paleohacks

Składniki:
- 18 plastrów boczku (ja do tego celu lubię wędzony na zimno), dość szerokie
- 6 jajek (z dobrego źródła)
- natka pietruszki, posiekana
- sól i pieprz do smaku.


Wykonanie:
- podgrzej piekarnik do 190 stopni C
- wysmaruj foremki do mufinek (forma na 6 mufinek) rafinowanym olejem kokosowym (chyba, że lubisz boczek o smaku kokosa - wtedy użyj nierafinowanego :)
- w każdym wgłębieniu mufinkowym ułóż po 3 plastry boczku tak, by utworzyły miseczkę, przyciśnij je do siebie, by miseczka była jak najbardziej szczelna
- do każdej miseczki z boczku rozbij po jednym jajku
- piecz przez 25-30 minut
- za pomocą łyżki wyjmij boczkowo-jajeczne miseczki z foremek
- posyp świeżo siekaną natką pietruszki i podawaj.

Wspaniałe na weekendowe śniadanie, bo w tygodniu, bądźmy szczerzy, nikt nie będzie czekał pół godziny na jajka na bekonie :) W tygodniu u mnie świetnie się sprawdza 1-minutowy omlet z 1 jajka i 1 żółtka, z parmezanem :)

Smacznego!

środa, 17 maja 2017

Pieczone jajko w awokado z salsą i szynką

Wiem, wiem, nudna jestem. Już to było. Wybaczcie, ale nie mogę się powstrzymać, bo to jest pyszne i zawiera tyle cudowności :) Przyznaje się, mam słabość do awokado :) i na dzisiaj mam dla Was ulepszenie przepisu na jajko w awokado, o którym już kiedyś pisałam. Tym razem z dodatkami (2 wersje) sprawiającymi, że mam ochotę już biec do kuchni w celu preparowania tego, co poniżej i niezwłocznego spożycia :)

Załączam świetny filmik ze strony Naturally Savvy, pokazujący jak potrawę przygotować. Napisy składników po angielsku ale są tak proste i widoczne na filmiku, że się domyślicie bez problemu. Poniżej również poglądowe obrazki z obiema wersjami :)

 


Zalety składników podstawowych, oba niewiarygodnie wręcz odżywcze:

1. Jajko:
  • idealny zestaw aminokwasów w odpowiedniej proporcji, zawiera wszystkie aminokwasy niezbędne człowiekowi, jestem idealnym źródłem pełnowartościowego białka
  • bogate w witaminy (B12, B2, B5, A,, D, E, K) i substancje mineralne (selen, wapń, żelazo, potas, fosfor, cynk, magnez)
  • zawiera cholinę (wchodzi w skład fosfolipidów budujących błony komórkowe), lecytynę oraz antyoksydanty: luteinę i zeaksantynę
  • zawiera wielonienasycone kwasy tłuszczowe (PUFA)

2. Awokado:
  • bogate źródło witamin (B5, B6, K, C, E, foliany) i potasu (więcej niż banany)
  • zawiera również magnez, mangan, miedź, żelazo, cynk, fosfor, witaminy A, B1, B2 i B3
  • zawiera ogromne ilości cennego kwasu oleinowy (jednonienasycony kwas tłuszczowy), który ma tyle zalet, że miejsca tu zabraknie na ich opisywanie (wspiera układ nerwowy, serce i inne mięśnie, jelita, chroni błony komórkowe przed wolnymi rodnikami)







Jestem taka głodna! A Wy? :) Smacznego!

sobota, 13 maja 2017

Sałatka z surową brukselką i jarmużem

Kochani, trochę mnie tu nie było ale wracam :) Już wkrótce będę spowrotem w Polsce i będę miała więcej czasu na ważne sprawy, np. pisanie dla Was :)

Tu, na północy Szwecji, nadal zimno, zielonego koloru jak na lekarstwo, warzywa mamy ciągle "skądś" i w tym temacie zresztą niewiele się zmieni również latem. Ale w Polsce w warzywniakach coraz świeżej i bardziej kolorowo :)

Dzisiaj więc dzielę się z Wami jedną z moich absolutnie ulubionych sałatek, której podstawą jest świeża brukselka. Dopóki nie wypróbowałam tej sałatki delikatnie mówiąc nie przepadałam za brukselką, którą kojarzyłam z ugotowaną małą kapustką w zupie, cechującą się okropnym smakiem i zapachem :D Moja córka ma do gotowanej brukselki taki sam stosunek, jak ja jej w wieku. Jednak surowa brukselka to co innego - jest chrupiąca, ma wyrazisty smak a do tego, jest jednym z moich faworytów jeśli chodzi o witaminę C. Na moim blogu o zdrowiu, www.naturopatia-sanatum.blogspot , znajdziecie tabelę z zawartością witaminy C i cukrów prostych w warzywach i owocach: witamina C
Brukselka zawiera również mnóstwo witaminy K1, sporo witaminy A i witaminy B6 oraz inne witaminy z grupy B, foliany, a także betainę i cholinę.
Zawartość witaminy C, K1 i A "podkręca" dodatkowo jarmuż, który znacząco wzbogaca ją również o miedź i mangan. Mamy tu również sporo wapnia i potasu.

Przepis na poniższą sałatkę pochodzi z Once Upon a Chef - bloga Jenn Segal, która "once upon  time" była szefem kuchni, a kiedy urodziły się jej dzieci zrezygnowała z pracy w restauracji i zajęła się gotowaniem dla rodziny i dzieleniem się swoimi przepisami z innymi. Jej przepisy są tworzone wedle potrzeb rodziny, są proste i zawierają wiele cennych składników odżywczych. Link do przepisu z "zdjęciami poglądowymi" :) - sałatka Jenn


Składniki sałatki:
- filiżanka orzechów włoskich - uprażyć na suchej patelni lub w piekarniku (5-8 minut), następnie pokroić
- 450 g świeżej brukselki - drobno poszatkować
- 450 g jarmużu - drobno poszatkować (usunąć twarde części)
- 1 filiżanka tartego i cienko krojonego parmezanu Reggiano

Składniki dressingu:
- 1/4 filiżanki świeżo wyciśniętego soku z cytryny (z ok. 2 cytryn)
- 1/2 filiżanki oliwy z oliwek (tłoczonej na zimno)
- 1 łyżka musztardy Dijon
- 2 łyżki drobno posiekanej szalotki (1 duża)
- 1 mały ząbek czosnku (przecisnąć)
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/4 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu.

Z powyższych składników przygotujecie sałatkę dla 6-8 osób.

Przygotowanie:
- poszatkowaną brukselkę i jarmuż wrzucić do miski
- przygotować dressing - w tym celu energicznie utrzepać widelcem wszystkie składniki
- wymieszać zielone składniki sałatki z dressingiem
- dodać i wymieszać z sałatką orzech i parmezan (pozostawić nieco do posypania sałatki)
- przed podaniem pozostawić sałatkę przynajmniej 30 minut (do kilku godzin) w temperaturze pokojowej (składniki zmiękną i smaki się wymieszają)
- bezpośrednio przed podaniem posypać resztą orzechów i parmezanu

Smacznego i na zdrowie! :)


 


niedziela, 21 lutego 2016

Jak dobrze zacząć dzień czyli wariacje na temat śniadania

Niniejszy przepis zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia :) I stał się miłym urozmaiceniem moich jajecznych (zawsze :) śniadań. Tą inspirację na ciekawy posiłek już kolejny raz zawdzięczam http://www.healthy-holistic-living.com/

Przedstawiam jajka zapiekane w awokado. Śniadanie pełne najlepszych protein, doskonałych tłuszczy i błonnika. Do tego mnóstwo witamin. No i pyszne :)


Składniki:
  • 1 awokado
  • 2 jajka (koniecznie "domowe" lub ekologiczne)
  • pieprz (świeżo mielony) i sól (ja używam himalajskiej) do smaku
  • opcjonalnie według upodobań - kurkuma (czyli sławny obecnie, okrzyknięty przeciwnowotworowym "turmeric"), pieprz kajeński (cayenne -mieszanina papryk zawierających przeciwzapalną kapsaicynę)
  • zielona cebulka

Wykonanie:
  • rozgrzej piekarnik do 225 stopni C
  • przekrój awokado na pół i usuń pestkę
  • usuń łyżeczką nieco miąższu, żeby powiększyć dołek na jajko
  • połóż połówki awokado na blasze do pieczenia i lekko naciśnij, żeby spłaszczyć spód połówki (tak by była stabilny)
  • rozbij po jajku do każdej połówki, posyp pieprzem i solą (i innymi przyprawami)
  • trzymaj w piekarniku dopóki jajka nie będą takie, jak lubisz (moje ulubione to na półmiękko :)
  • po wyjęciu z piekarnika posyp zieloną cebulką

Awokado:
  • zawiera błonnik, który poprawia trawienie, zmniejszaj ryzyko raka jelita grubego, wchłania toksyny
  • jest bogate w jednonienasycone kwasy tłuszczowe i sterole roślinne - zdrowe serce i tętnice
  • zawiera potas, witaminę E, foliany i magnez

Jajko:
  • wyjątkowo bogate w substancje odżywcze
  • zawiera idealny zestaw aminokwasów i jest najlepszym źródłem pełnowartościowego białka
  • zawiera niemal wszystkie witaminy (z wyjątkiem witaminy C): witaminy z grupy B, A, D3, K2, selen, jod a także karotenoidy, lecytynę i cholinę
  • źródło cennych kwasów tłuszczowych

Mniam! :)


PS - mam nadzieję, że pamiętacie o piciu herbatki z imbirem w tej zimowo-wiosenny czas :)

niedziela, 8 listopada 2015

Zrób własną witaminę C

Ten przepis to swego rodzaju dodatek do poprzedniego. Dotyczy profilaktyki i zwalczania infekcji.

Wiele razy spotykam się z pytaniami jaką witaminę C wybrać, co myślę o stosowaniu wysokich dawek witaminy C itp. I niezmiennie odpowiadam, że kwas askorbinowy to nie jest witamina C, że nawet kwas askorbinowy z dodatkiem bioflawonoidów to nie jest witamina C i że to, czy zażywamy naturalną witaminę C czy syntetyczny kwas askorbinowy robi ogromną różnicę. Więcej na ten temat napisałam tu: Witamina C ale jaka?

Suplement z witaminą C, całkowicie naturalną, możemy zrobić sami w domu, a w dodatku będzie nasz to kosztować tyle co nic, bo zrobimy ją z ... odpadków :)

Niniejszy przepis pochodzi ze strony Healthy Holistic Living. Dodałam do niego nieco uwag od siebie, dzięki którym wasza witamina C będzie wysokiej jakości. Potrzebna wam będzie świeża skórka z pomarańczy z ekologicznej hodowli (wolnej od pestycydów) i odrobina czasu.


Wykonanie:
  • pokroić skórkę w cienkie paski
  • pozwolić aby skórka wyschła w temperaturze pokojowej (kilka dni) 
  • całkowicie wyschniętą skórkę zmielić w ręcznym młynku lub rozetrzeć w moździerzu (nie stosować elektrycznego młynka ze względu na zbyt wysoką temperaturę podczas mielenia)
  • przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku a najlepiej zapakować z kapsułki (dostępne np. tu NatVita - nie chodzi o to, by połykać kapsułki, chodzi o przechowywanie tak, by proszek miał jak najmniejszy kontakt z powietrzem co zapobiegnie utlenianiu a tym samym dezaktywacji witaminy)
  • łyżeczkę lub 1-2 kapsułek dziennie (w zależności od pojemności kapsułki) dziennie dodawaj do jedzenia lub napojów (nie gorących).

Skórkę z pomarańczy chwaliłam już wcześniej przy okazji przepisu na hiszpański migdałowiec z pomarańczą :)